Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

Zauważyłam dziwną prawidłowość. 
Zapewne wszyscy znamy to uczucie w sesji - kiedy obok piętrzą się stosy książek (często dziewiczych i jeszcze nienaruszonych), gdzieś leży sterta zużytych długopisów a my nie możemy znaleźć tego jednego, jedynego, który byłby odpowiedni do tworzenia naszych cennych notatek. Kiedy w trakcie nauki robimy co chwilę pielgrzymki do lodówki albo po inspirację w kubku herbaty bądź energię w wiaderku kawy. Kiedy naprawdę nie wiemy co chcemy zjeść, bo praktycznie rzecz ujmując mamy ochotę na wszystko i na nic - więc wrzucamy w siebie cokolwiek znajdziemy. Kiedy w końcu siadamy bohatersko do tych notatek i z determinacją brniemy w czarne szlaczki pogłębiając dramatyczną świadomość naszej niewiedzy. Kiedy próbujemy być dzielni, ale po 15 minutach wszystko, dosłownie wszystko jest pasjonujące i interesujące - za wyjątkiem tego czego mamy przed nosem. 
W trakcie sesji potrafiłam spędzić godzinę tworząc galaktykę (http://29a.ch/sandbox/2011/neonflames/ - polecam), ugotować obiad dla osiedla, upiec ciastka ku radości zebranych, nauczyć się tekstu Cambio Dolor ze Zbuntowanego Anioła i Volare ooo (jako wymówka, że przecież to też jest hiszpański, a przecież akurat mam jutro z hiszpańskiego kolosa!)( i shhh, Volare wcale nie jest po włosku), paczeć na koty i psy w internetach, nagle objawił się mój niesamowity talent, czy może intuicja i każdy fanfic który otwierałam był tym jedynym i najlepszym, i wiele wiele innych zajmujących, pasjonujących czynności nikomu do niczego niepotrzebnych.
Wszyscy znamy chyba to uczucie kiedy w trakcie sesji jesteśmy tak zakręceni, że sklecenie najprostszego zdania sprawia trudność, gubimy drogę na uczelnię, wkładamy klucze do lodówki, zalewamy pokój wodą, mówimy radośnie "hej, hej!" do doktora - ku przerażeniu własnemu i uciesze kumpeli ( TAK, ZROBIŁAM TO I NADAL NIE MOGĘ SPAĆ PO NOCACH), kiedy mylą się nam słowa i zapominamy jak nazywają się współlokatorki albo coś w tym stylu. 
Ale wiecie co. POTEM SESJA SIĘ KOŃCZY. I wszystko co zostaje to poczucie dobrze spełnionego obowiązku i trochę radości. W miejsce panicznego śmiechu do łez i grupowego żartowania ku rozstroju nerwów wkracza pustka. I nie wiadomo co do cholery ze sobą zrobić! Szczególnie jak się miało piękne plany, pogoda nawala, a best mate jest chory albo wyjechany! Nagle malowanie galaktyki nudzi, seriale kiedyś się kończą a każdy fanfick który otworzę przypomina Pisiont Twarzy Grey'a (if you know what I mean). Gotować by można, ale tylko dla siebie to żadna radocha. Jak nie mogę znaleźć dobrego ficka, to co dopiero książki. 
Reasumując - widzicie jak długi jest ten post więc możecie wywnioskować jak bardzo nie wiem co ze sobą zrobić. Koniec sesji - nie polecam Emotikon grin

Pozdrawiam was ja, 
student po sesji. 

Reposted fromJamesEvans JamesEvans

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl