Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Dzisiaj jestem ascetą w mojej religii siebie. Filiżanka kawy, papieros i marzenia zastępują mi doskonale wszechświat z jego gwiazdami, pracę, miłość, nawet piękno i sławę. W zasadzie nie potrzebuję zewnętrznych bodźców. Opium mam w duszy.
Jakie mam marzenia? Nie wiem. Zmusiłem się do osiągnięcia stanu, w którym już nawet nie wiem, o czym myślę, o czym śnię, jakiej doświadczam wizji. Wydaje mi się, że marzę z coraz większego oddalenia, zawsze o czymś mętnym, niedokładnym, nie dającym się wizualizować.
Nie tworzę teorii na temat życia. Nie wiem, czy jest dobre, czy złe i nie zastanawiam się nad tym. Dla moich oczu jest ciężkie i smutne, i poprzetykane cudownymi snami. Co mnie to obchodzi, jakie jest dla innych?
— Fernando Pessoa - Księga niepokoju
Reposted frommoonlitsky moonlitsky

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl